Ford Puma - miejski crossover z charakterem - Trends Magazines

Ford Puma – miejski crossover z charakterem

Znacie tę bajkę o brzydkim kaczątku? Dla dzieciaków to bajka o zwierzakach. Dla dorosłych z zamiłowaniem do psychologii to bajka o metamorfozie nie tylko duchowej. A co to ma wspólnego z motoryzacją? Otóż bardzo wiele! Zerknijcie na nowego Forda Pumę. To crossover. Stara Puma była małym coupe. Brzydkie kaczątko 20 lat później?

Problem ze starą Pumą jest taki, że… niewiele osób ją pamięta. Ok, być może kiedyś śliniłeś się na jej widok, ale to było ”bardzo kiedyś” i jeszcze nie do końca wiedziałeś do czego się ślinisz. Stara Puma ma oczywiście rzeszę swoich fanów. I fajnie. Każdy ma swój gust i może wielbić takie auto, jakie tylko chce. W tym momencie rysuję dużą, czerwoną kreskę i…

Ford Puma – crossover

Nowy Ford Puma jest crossoverem! Tak, już o tym wspomniałem. Tak, nikogo to nie powinno dziwić. I nikogo to nie dziwi! Gdyby dziś Ford zbudował małe coupe ktoś, kto podjąłby decyzję o jego powstaniu zostałby karnie zesłany na wakacje do Sieradza. Dziś coupe się nie sprzedają. Światem rządzą SUV-y i crossovery. Nowa Puma jest więc crossoverem, co powtarzam już po raz któryś.

Być może chce się wam już wymiotować na wieść o kolejnym, nowym crossoverze? Ale nowa Puma nie wzbudza odruchów wymiotnych. Jest zgrabna, patrzy się nieco zadziornie i nie nudzi niczym ksiądz Tadeusz na kazaniu. Jak mawiał klasyk – mnie się podoba. Tzn. Puma mnie się podoba, nie ojciec Tadeusz.

Ford Puma – praktyczny

W tym momencie wypadałoby coś napisać o wnętrzu. Gdybym jednak chciał się na nim skupić sam bym zaczął przynudzać. Ot, Puma wnętrze… ma! To typowy nowy Ford. Całkiem spoko. Ciut plastikowo, ale tragedii nie ma. CarPlay na kablu działa, cyfrowe zegary są, a i tyłek na przednich fotelach można sobie podgrzać. Bajka!

O wiele ciekawszy jest jednak bagażnik. Tak, bagażnik! Myślicie, że mnie do końca po..? Otóż nie! Nowa Puma ma w bagażniku tak zwany MegaBox. Dodatkową skrytkę pod podłogą. Skrytkę wyposażoną w… korek spustowy. Po co? Po to, żeby spłukać wodą tę część bagażnika? Po co? Tak, nadal tego nie wiem. Ale podobno nie zna życia ten, kto choć raz nie płukał bagażnika wodą. Tak czy siak bagażnik nowej Pumy jest naprawdę pojemny (456 litrów).

Ford Puma – dynamiczny?

Co pod maską? 1-litrowy silniczek EcoBoost.  Oczywiście z turbo. Oczywiście o niemałej jak na swoją pojemność mocy. Konkrety? Proszę bardzo. Testowy egzemplarz ma moc 155 KM. Mało? Wcześniej takie moce miały 2- lub ponad 2-litrowe jednostki. Teraz tyle KM ma silnik o połowę mniejszy. Wiem, co teraz powiecie. Żywotność też pewnie jest o połowę mniejsza. Dowodów póki co brak!

Tak czy siak 155-konna Puma nawet żwawo jeździ (8,7 sekundy od 0 do 100 km/h) i ochoczo terkocze. Śmialiście się kiedyś z dźwięku starych TDI? 1.0 EcoBoost nie klekocze niczym bocian w rui, ale jego dźwięk też jest hmm… osobliwy.

Chcąc być choć trochę bardziej poważnym poruszę temat średniego spalania. Puma ma system MHEV czyli jest tak zwaną miękką hybrydą. Twarde hybrydy są twarde i jeżdżą na prądzie. Miękkie hybrydy twarde nie są i na prądzie jeździć nie potrafią. Potrafią za to wspierać silnik spalinowy i wpływać na zużycie paliwa. Jak bardzo wpływać? W opisywanym przypadku średni wynik wyniósł 6,8 l/100 km. Nieźle jak na relatywnie żywiołowe mechaniczne serce w nie tak małym aucie.

Ford Puma – nowy, lepszy, inny

Kusząc się o podsumowanie nawiązujące do wstępu – czy nowa Puma jest pięknym łabędziem? Oj, aż tak bardzo nie popłynę. Jednak nowa Puma przeszła totalną metamorfozę. Gdyby do pierwszej Pumy przyszła Dorota Szelągowska z nieograniczonym budżetem i pomysłami, po zmianach powstała by właśnie nowa Puma.

Tak, samochód jest crossoverem jakich wiele. Tak, auto pali mało. Tak, przyjemnie jeździ. Tak, to cechy większości współczesnych samochodów. Ale nowa Puma stara się mieć swój charakter. Być może nie jest jak piękny łabędź na rzece pełnej borsuków, ale z pewnością skupia na sobie większą uwagę niż kolejne brzydkie kaczątko!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne

290 KM w 10 sekund: test VW Golfa GTI

Clubsport to ukłon w stronę 40-letniej historii GTI. Jest też pomostem między wersją Performance i R. W standardzie występuje z manualną skrzynią, mechanizmem różnicowym przedniej osi, a także sportowym i obniżonym zawieszeniem. Dzięki funkcji boost jego moc na 10 sekund wzrasta do 290 KM. Czy jest wart grzechu? Gdy w 1976 roku debiutował Golf I…

VW e-up! widok z tyłu

Jak VW e-up! sprawdza się w mieście? 100 km za 10 zł

Na polskich drogach coraz częściej spotykamy samochody elektryczne. Do aut najlepiej sprawdzających się na miejskich ulicach należy Volkswagen e-up! Pokonanie nim 100 kilometrów kosztuje niecałe 10 złotych. Produkowany od 2011 roku up! doczekał się wielu ciekawych wersji. Wystarczy wspomnieć o uterenowionym cross up! czy sportowym GTI. W 2013 roku pokazano elektryczny e-up!, który w 2019 roku został udoskonalony – nieznacznie wzmocniono silnik,…