Używany VW Passat CC - silnik, cena i opinie | Trends

Kupujemy używanego VW Passata CC (2008–2016) – wciąż efektowny

Czym faktycznie jest Passat CC? Drapieżnym sedanem o sportowym zacięciu, „czterodrzwiowym coupé”, a może fastbackiem? Spory można by toczyć długo, więc dla świętego spokoju uznajmy, że to po prostu efektowny samochód. Rozwinięcie nazwy – Comfort-Coupé – daje pojęcie, jak producent widział to auto.

Wchodząc na rynek model CC przecierał nowy szlak. W salonach był tylko Mercedes CLS (od 2004 r.), ale z racji rozmiarów, cen i pozycjonowania nie ma nawet co silić się na porównania. Tym bardziej że reguły gry w segmencie premium są specyficzne. Klienci popularnych marek przed zakupem auta dokonują chłodnej kalkulacji. Volkswagen nieco zaryzykował, wprowadzając uszlachetniony model, i odniósł sukces.

VW Passat CC na parkingu

Debiut VW Passata CC

Passat CC zadebiutował w styczniu 2008 r. na salonie w Detroit. Wpisał się w lukę między Passatem B6 a Phaetonem. Jego twórcy nie ograniczyli się do obłożenia szkieletu klasycznego Passata ciekawiej stylizowanym poszyciem nadwozia. Drzwi pozbawione ramek na szyby, linia dachu poprowadzona o 50 mm niżej, poszerzone o 36 mm nadwozie i lekko zwiększone rozstawy kół sprawiły, że Passat CC wyglądał dynamiczniej i bardziej przysadziście od popularnego krewniaka. Obecny nurt stylistyczny Volkswagena, w którym nie ma już miejsca na obłości i miękkie linie, sprawił, że CC sprzed liftingu nieco się postarzał. Wersja po modernizacji przeprowadzonej w 2012 r. wciąż wpisuje się w aktualną koncepcję designerską Volkswagena – to m.in. zasługa atrapy chłodnicy z dłuższymi żebrami, ostrzej nakreślonych reflektorów oraz czystszej w formie maski z dwoma, a nie jak wcześniej czterema przetłoczeniami. Zwieńczeniem modernizacji była zmiana nazwy – z Volkswagen Passat CC na Volkswagen CC.

Szkoda, że producent nie poszedł na całość i nie zafundował modelowi CC ciekawszego wnętrza. Pod efektowną karoserią skrywa się bowiem najzwyklejszy Passat, tyle że mniej przestronny. Kto chciał zadawać szyku na drodze, musiał nieco pocierpieć. Najpierw w salonie, wykładając przynajmniej 30 tysięcy euro. Później na co dzień, akceptując mniejsze otwory drzwiowe, które utrudniają wsiadanie i wysiadanie oraz skromniejszy otwór załadunkowy dużego, 532-litrowego bagażnika. Wyższym pasażerom może dokuczać też opadająca linia dachu, która istotnie zmniejsza ilość miejsca nad głowami z tyłu. Kolejne centymetry, tym razem także z przodu, odbiera opcjonalny dach panoramiczny.

Wnętrze VW Passata CC

VW Passat CC – wyposażenie

Wspomnianą cenę uzasadniało bogate wyposażenie standardowe, obejmujące m.in. automatyczną klimatyzację, 17-calowe koła z oponami o szerokości 235 mm, automatycznie włączane światła czy trójramienną kierownicę z obszytym skórą wieńcem. Specyfika modelu sprawiała, że wielu klientów decydowało się nie tylko na mocniejszy silnik i skrzynię DSG, ale również liczne dodatki – w tym biksenonowe reflektory, nawigację czy adaptacyjny układ jezdny DCC z amortyzatorami o zmiennej sile tłumienia. Volkswagen proponował też aktywny tempomat, asystenta parkowania i awaryjnego hamowania przed przeszkodami, kamerę cofania oraz biksenonowe reflektory z funkcją dynamicznego zarządzania rozkładem światła. Obecnie takie wyposażenie nikogo nie dziwi, ale blisko dekadę temu stawiało model w gronie liderów innowacji. Koncern był niezwykle dumny z uchylnego panoramicznego dachu, który był długi na 75, a szeroki na 112 cm.

Warto dodać, że Passat CC był pierwszym modelem VW z adaptacyjnym zawieszeniem DCC, asystentem pasa ruchu Lane Assist oraz samouszczelniającymi się oponami ContiSeal, które dzięki specjalnej masie nie traciły powietrza po przebiciu przedmiotami o średnicy do 5 mm, co stanowi 85 proc. przypadków uszkodzeń. Inne rozwiązania wcześniej stosowano w luksusowym Phaetonie – mowa o wentylowanych fotelach przednich czy podświetlonych na biało, a nie na niebiesko, wskaźnikach. Ostatnie z wymienionych w momencie włączania zapłonu wychylały się do maksymalnych wskazań, nawiązując do znanej ze sportowych samochodów procedury testu liczników.

Początkowo producent nieco zapędził się w dodawaniu Passatowi CC ekskluzywności. Dopiero w styczniu 2010 r. Volkswagen ogłosił wprowadzenie na listę opcji tylnej kanapy z trzema miejscami siedzącymi. Wcześniej limuzyna miała dwa indywidualne fotele. Między nimi montowano zamykaną roletą wnękę ze schowkiem i uchwytami na napoje. Tymczasem niezależne firmy stworzyły zestawy do konwersji kanapy. Nie przewidziano w nich jednak trzeciego zagłówka, a pas jest jedynie dwupunktowy, więc nie sposób powiedzieć, by było to bezpieczne rozwiązanie.

Passat CC, jaki silnik?

Paleta silników była – jak na Volkswagena – niezbyt bogata, co jest następstwem jej precyzyjnego dopasowania do wysokiego pozycjonowania modelu. Klienci mieli do wyboru motory 1.4 TSI Twin Charger (160 KM, 240 Nm), 1.4 TSI (150 KM, 250 Nm), 1.8 TSI (160 KM, 250 Nm), 2.0 TSI (200 KM, 280 Nm; od 2010 r. 211 KM, 280 Nm), 3.6 VR6 (300 KM, 350 Nm) oraz 2.0 TDI (140 KM, 320 Nm; 143 KM, 320 Nm; 150 KM, 340 Nm; 170 KM, 350 Nm; 177 KM, 380 Nm i 184 KM, 380 Nm). Wszystkie motory mogły zostać wyposażone w przekładnię DSG – benzynowe 1.4 i 1.8 w siedmiostopniową, pozostałe – w szóstkę. W przypadku flagowej wersji 3.6 była ona standardem, podobnie jak napęd na cztery koła, oferowany za dopłatą także w 140-, 170 i 177-konnym dieslu.

Oparcie Passata CC na mechanice modelu B6 oznacza zbliżone spektrum potencjalnych awarii. I to niestety nie do końca dobra wiadomość, gdyż szósta generacja Passata okazała się jedną z najmniej udanych w historii – miała kilka awaryjnych silników oraz kapryśną elektronikę. Zacznijmy od dobrych wiadomości. Wszystkie diesle Passata CC mają zasilanie typu Common Rail i są znacznie mniej awaryjne od 2.0 TDI PD z pompowtryskiwaczami. 160-konne 1.4 TSI, doładowane kompresorem i turbiną, borykała się z pękającymi tłokami oraz defektami osprzętu. Czy limit awarii został wyczerpany, a felerne silniki zostały już naprawione lub wymienione? Trudno wyrokować. W przypadku 1.8 TSI możliwe jest znaczne spalanie oleju czy rozciągnięcie łańcucha rozrządu. Podobne problemy wchodzą w grę w 2.0 TSI. Defekty elektroniki Passata CC są w stanie unieruchomić blokadę kierownicy i hamulec postojowy – to niestety usterki, które uniemożliwiają kontynuowanie jazdy. W niektórych egzemplarzach podczas jazdy po nierównościach irytująco hałasują szyberdachy. Przy szybszej jeździe mogą dochodzić do tego nieprzyjemne szumy powietrza. Pierwsze ogniska korozji najczęściej pojawiają się na błotnikach i drzwiach – na krawędziach i pod uszczelkami.

DSG niezwykle sprawnie żonglują biegami, poprawiają przyspieszenia i ograniczają zużycie paliwa. Wymagają jednak opieki serwisowej. Olej powinien być wymieniany co 60 tysięcy kilometrów. Zaniedbanie operacji skraca żywotność systemu sterującego przekładnią. Zdarza się, że kosztowną naprawę trzeba przeprowadzić po 150–200 tys. km. Błyskawiczne zmiany biegów przyspieszają zużycie dwumasowego koła zamachowego turbodiesli. Konieczność wymiany elementu przed pokonaniem 100 tys. km nie należy do rzadkości. Suche sprzęgła 7-biegowych DSG zużywają się szybciej od pracujących w kąpieli olejowej sprzęgieł 6-stopniowych przekładni. Warto zwrócić na kondycję zawieszenia. Wiele Passatów CC ma elektronicznie regulowane amortyzatory DCC. Za parę markowych zamienników przyjdzie zapłacić przeszło 1.500 zł. Jak Passat CC wypada w statystykach awaryjności? W raporcie firmy Dekra minimalnie lepiej od klasycznej wersji. Za typowe usterki uznano nadmiernie zużyte tarcze i klocki hamulcowe, nieprawidłowo działający system doświetlania zakrętów oraz nierówno zużyte opony. Również eksperci TÜV mieli zastrzeżenia do układu hamulcowego, oświetlenia, a także zawieszenia. Co zaskakujące, w grupie wiekowej od 2 do 3 lat notowano więcej usterek niż od 4 do 5 lat.

Passat CC zachował atuty pierwowzoru, jak solidnie wykonane i przestronne wnętrze, duży kufer czy dobrze zestrojony i trwały układ jezdny. Nie jest wzorem trwałości, a niektóre usterki mogą być kosztowne. Mimo to model zasługuje na rekomendację. Wyprzedził konkurentów i wszedł do segmentu, który przynajmniej przez kilka najbliższych lat będzie w modzie. W swoim czasie był najbardziej luksusowym modelem Volkswagena – pomijając Touarega i cieszącego się marginalnym zainteresowaniem w Europie Phaetona. To dobra wiadomość dla nabywcy używanego egzemplarza – ubogo skompletowane CC praktycznie się nie zdarzają. To w dużej mierze zasługa Volkswagena, który oferował tylko jeden poziom wyposażenia z kilkoma opcjami. Ceny używanych Passatów CC zaczynają się od ok. 30 tysięcy złotych. Swobodę wybierania wersji silnikowej i wyposażenia uzyskamy, przeznaczając na zakup 40–50 tys. zł. Za takie pieniądze trudno będzie kupić Volkswagena CC. Najtańsze są wyceniane na 50–60 tys. zł. Za styl trzeba płacić. Passaty B6/B7 z porównywalnych roczników i ze zbliżonymi przebiegami są przynajmniej o kilka tysięcy złotych tańsze.

Szymon Łukasik

Fot. VW

 

 

NASTĘPCA

Passat CC nie miał poprzednika. Wszedł na rynek jako zupełnie nowy model, którym Volkswagen zagospodarował niszę. Warto przy tym podkreślić, że ubiegł konkurentów – więcej stylowych modeli budowanych na bazie aut klasy średniej pojawiło się później. Wystarczy wspomnieć o Audi A5 Sportback, które zadebiutowało w 2009 r. Passat CC i późniejszy Volkswagen CC zostały na tyle dobrze przyjęte, że koncern podjął decyzję o stworzeniu następcy. Został on zbudowany na platformie MQB, której plastyczność pozwoliła na większe odróżnienie auta od bazowego Passata.

TRENDS POLECA

Przeprowadzony w 2012 r. lifting wyszedł modelowi CC na dobre – zmiany dodały mu agresywności i nowoczesności. Bazowej wersji brakuje kropki nad i, za którą można uznać pakiet stylistyczny R-Line. Przedni zderzak z pokaźnym wlotem powietrza, nakładki na progi i większe koła zamieniają efektowną limuzynę w auto z prawdziwie sportowym pazurem. Jeżeli budżet pozwala, warto pokusić się o 300-konną wersję 3.6 VR6. Złotym środkiem będzie 2.0 TSI, jednak należy pamiętać, że wystarczająco sprawnie jeździ nawet bazowe 1.4 TSI. Warto szukać 150-konnej wersji. To znany z Golfa VII motor nowej generacji (EA211), doładowany jedynie turbosprężarką. Poszukując używanego VW CC warto rzucić okiem na ofertę programu Das WeltAuto. Oferowane w jego ramach samochody mają wnikliwie sprawdzoną i pewną historię, a wykryte podczas przeglądu przedsprzedażowego usterki zostały usunięte zgodnie z procedurami przewidzianymi przez producenta. Kto ceni spokój, może dokupić do auta program gwarancyjny. Co ważne, ceny Volkswagenów CC oferowanych w Das WeltAuto nie zwalają z nóg. Obecnie zaczynają się od 60 tys. zł za auto z 2012 r. i przebiegiem 140 tys. km, a kończą się na rocznym, 184-konnym 2.0 TDI z 10 tys. km na liczniku za 145 tys. zł. Wiedza o rzeczywistym przebiegu jest cenna. W Niemczech nie brakuje już CC, które pokonały 250–300 tys. km. Wciąż wyglądają świetnie, więc nieuczciwi sprzedawcy mają duże pole do popisu.

VW Passat CC – dane techniczne

Silniki w Passatach CC 1.4 TSI (150 i 160 KM), 1.8 TSI (160 KM), 2.0 TSI (200 i 211 KM), 3.6 VR6 (300 KM), 2.0 TDI (140, 143, 150, 170, 177 i 184 KM)
Skrzynie biegów 6-biegowe manualne/dwusprzęgłowe DSG (6 lub 7 biegów)
Napęd na przednią oś lub 4Motion
Długość/szerokość/wysokość 4799/1855/1417 mm
Rozstaw osi 2708 mm
Pojemność bagażnika 532 l
Ceny na rynku wtórnym (Passat CC/VW CC) od ok. 30/50 tys. zł

 

Podobne

Volkswagen w Essen – Galeria

Nasi ludzie są na miejscu i na bieżąco wyłapują wszystkie ciekawostki. Natychmiast publikujemy je w tej galerii. Zaglądajcie tu na bieżąco!

VW Corrado US G60 auto od tyłu

Auto, którym musisz się przejechać… przed śmiercią

To brzmiące jak nakaz hasło ma przewrotny wydźwięk. Na początku lat 90. brytyjski magazyn motoryzacyjny „Car” opublikował listę 25 samochodów, którymi bezwzględnie należy przejechać się przed śmiercią. Wśród nich znalazł się Volkswagen Corrado. Następca Scirocco To ogromne wyróżnienie przyznawane przez sztab dziennikarzy niestety nie dodało splendoru sportowemu Volkswagenowi za czasów jego produkcji. Od 1988 do…