Używany Volkswagen Garbus - krótki poradnik zakupowy
4 °C Warsaw, PL
6 marca 2021

Jak kupować VW Garbusa – PORADNIK

Volkswagen Garbus ma niezaprzeczalny urok i ciekawą historię. Znany w każdym zakątku globu samochód jest najbardziej przyjaznym dla kieszeni pomysłem na klasycznego Volkswagena. Egzemplarz na chodzie kupimy za 5- 10 tys. zł., natomiast na odrestaurowany używany Garbus może kosztować 30 ‒ 50 tysięcy złotych i więcej.

Historia

Pierwszy model Volkswagena stanowi przykład chłodnego spojrzenia na motoryzację. Zamiast efektownego i wyszukanego samochodu Niemcy mieli otrzymać tanie, oszczędne i proste w obsłudze serwisowej auto. Pilotażowa seria Garbusów opuściła mury fabryki w Wolfsburgu w 1938 roku. Wybuch drugiej wojny światowej był równoznaczny z przestawieniem niemieckiej gospodarki na zupełnie inne tory. Zamiast cywilnego Garbusa, Volkswagen produkował wojskowego Kübelwagena.

Produkcję Garbusa wznowiono po zakończeniu działań zbrojnych. Samochód nieustannie ewoluował. Zmieniano kształt świateł, tylnej szyby, wykończenie wnętrza, modyfikowano zawieszenie, wzmacniano silniki oraz unowocześniano układ podawania paliwa ‒ w 1992 roku wprowadzono wtrysk paliwa, a o czystość spalin zadbał katalizator. Opis zmian, wersji i specjalnych odmian Garbusa jest tematem na obszerną publikację. Swoje trzy grosze dołożyli użytkownicy samochodu. Prosta konstrukcja oraz wymienność niektórych podzespołów z innymi modelami Volkswagena stanowiła zachętę do rozpoczynania modyfikacji. Produkcja kultowego modelu została wygaszona 30 lipca 2003 roku. Do tego czasu wyprodukowano ponad 21 milionów Garbusów, a dokładnie 21.529.464 sztuk.

Zainteresowani zakupem używanego Garbusa mają więc w czym wybierać. Trzeba jednak pamiętać, że część samochodów dokonała już żywota na złomowiskach, a niemal wszystkie najnowsze Garbusy jeżdżą po drogach Ameryki Południowej. W Niemczech liczba zarejestrowanych aut od kilku lat utrzymuje się na poziomie 50 tysięcy egzemplarzy. Brak znaczących zmian oraz badania techniczne zakończone pozytywnymi wynikami to wyraźny sygnał, że samochody znajdują się już w rękach osób przykładających wagę do stanu pojazdu – na okazyjny zakup za granicą lepiej nie liczyć.

Zanim kupisz

W Polsce podaż używanych Garbusów jest coraz mniejsza, a stan wielu egzemplarzy pozostawia sporo do życzenia. Najlepszym sposobem na zakup samochodu w dobrej kondycji są kluby i fora dyskusyjne. Auta znajdujące się w rękach członków zrzeszeń są powszechnie znane. Często w sieci można prześledzić historię danego pojazdu. Przynależność do klubu ułatwia też poszukiwania na wolnym rynku. Zainteresowani wymieniają się spostrzeżeniami na temat pojawiających się ofert sprzedaży. Zwykle można poprosić o oględziny auta, które znajduje się setki kilometrów od nas, co pozwala na zaoszczędzenie czasu i paliwa na dojazdy.

Kto nie miał wcześniej kontaktu z Garbusem, jednak planuje jego zakup z myślą o codziennej eksploatacji, powinien pamiętać o braku wspomagania układu kierowniczego, specyficznych właściwościach jezdnych oraz konstrukcji, która zapewnia symboliczną ochronę przed skutkami kolizji. Czterocylindrowy bokser nie zapewnia wyjątkowych osiągów, ale domaga się znacznych ilości benzyny – w cyklu mieszanym z baku ubywa 8 ‒ 9 l/100 km, co wpływa na koszty eksploatacji.

Przed zakupem Garbusa warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy interesuje nas użytkowanie auta w oryginalnym stanie – z ogniskami korozji i innymi śladami upływu czasu, odświeżenie samochodu przed jego codzienną eksploatacją, czy też zależy nam na perfekcyjnie odrestaurowanym egzemplarzu, który będzie sporadycznie używany do weekendowych wypadów za miasto i wyjazdów na zloty. Właściwa diagnoza ułatwi znalezienie optymalnego samochodu. Kto zamierza wyposażyć Garbusa w dwulitrowego boksera i cieszyć się doskonałymi osiągami, może śmiało szukać auta z zatartym silnikiem.

Podobnie jak w przypadku innych leciwych samochodów, czynnikiem przesądzającym o zakupie powinien być stan nadwozia. Naprawa skorodowanej karoserii pochłonie krocie. Doraźne naprawy przypominają walkę z wiatrakami – usuniemy jedną perforację, by po kilku miesiącach odkryć kolejne ognisko korozji. Niezwykle ważny jest też porządek w papierach. Nieścisłości w dokumentach mogą utrudnić, a w najgorszym przypadku uniemożliwić rejestrację pojazdu.

Usterki i koszty

Nie należy natomiast przejmować się usterkami technicznymi. Użytkownicy dość często narzekają na ograniczoną żywotność sprzęgieł, wycieki oleju z silnika, defekty alternatorów i rozruszników. W kilkudziesięcioletnim samochodzie usterki będą występowały, ale dysponując zestawem podstawowych narzędzi oraz książką serwisową z większością poradzimy sobie samodzielnie – procentuje prosta konstrukcja. Trudno mówić o typowych awariach. Podczas prac nad niektórymi Garbusami okazywało się, że od podstaw trzeba wykonać nawet instalację elektryczną.

W dobie internetu zakup części zamiennych nie stanowi najmniejszego problemu. Poza wysokiej jakości zamiennikami dostępne są także elementy nowe i regenerowane. Za kompletną podłogę z ramą trzeba zapłacić blisko 9.000 złotych, nowe drzwi uszczuplą budżet o 2000 zł, a na błotniki trzeba przygotować od 250 do 600 zł. Silnik po renowacji to koszt od kilku do ponad 20 tys. zł. Dysponując odpowiednio wysokim budżetem, można stworzyć Garbusa w fabrycznym stanie. Środki finansowe nie zawsze dopisują, a wielu kierowcom zależy na zachowaniu samochodu w możliwie oryginalnym stanie.

Trudno podać koszt renowacji Garbusa. Wszystko zależy od kondycji samochodu, zakresu planowanych prac, udziału nowych części oraz wkładu własnej pracy. Użytkownicy Garbusów orientacyjnie podają, że na odbudowanie auta trzeba przeznaczyć przynajmniej 15 tysięcy złotych ‒ przy założeniu, że większość prac wykonamy samodzielnie. Rozebranie na części pierwsze i odrestaurowanie samochodu możne kosztować 30 tysięcy złotych.

Znalezienie używanego Garbusa oraz wypracowanie koncepcji samochodu, za którego kierownicą chcielibyśmy cieszyć się jazdą, nie należą do zadań łatwych. Egzemplarze w dobrym stanie są coraz droższe. Wiele osób marzy o klasycznym Garbusie, jednak podczas prac pojawia się pokusa udoskonalenia zawieszenia, układu hamulcowego i uszlachetnienia wnętrza. Większego problemu nie stanowią także modyfikacje zespołu napędowego. Koszt zbudowania 130-konnego Garbusa jest porównywalny z kosztem odrestaurowania oryginału. Którą drogą podążać? Ile osób, tyle odpowiedzi na to pytanie…

Szymon Łukasik
Fot. VW

HISTORIA MODELU:


1938
‒ rozpoczęcie produkcji
1945 ‒ wznowienie produkcji
1949 ‒ wersja Cabriolet
1953 ‒ zastąpienie podwójnej tylnej szyby pojedynczą
1954 ‒ wprowadzenie 30-konnego silnika
1965 ‒ 40-konny silnik 1,3 l, przeprojektowanie tylnej osi
1970 ‒ debiutuje 50-konny Garbus 1302
1974 ‒ zakończenie produkcji modelu w Wolfsburgu
1978 – zakończenie produkcji w Emden, Garbus powstaje tylko w meksykańskim mieście Puebla
1980 – Karmann przygotowuje ostatnią wersję Cabrio
1985 – ostatnia partia Garbusów dociera do Niemiec
1988 ‒ kierownica z Golfa, elektroniczny zapłon
1992 – meksykański Garbus ma wtrysk paliwa i katalizator
2003 ‒ zakończenie produkcji

Dane techniczne

Silnik 4-cylindrowy, chłodzony powietrzem i olejem bokser
Pojemność skokowa 1131 ‒ 1584 ccm
Maksymalna moc 25 ‒ 53 KM
Maksymalny moment obrotowy 67 ‒ 115 Nm
Skrzynia biegów 4-biegowa
Hamulce bębnowe (tarczowe)/ bębnowe
Długość/ szerokość/ wysokość 4070/ 1540/ 1500
Rozstaw osi 2400 mm
V maks. 105 ‒ 135 km/h
Masa własna 730-870 kg

Galeria

Podobne

Praktyczny Passat B5 V6 w wersji kombi

Volkswagen Passat – do bólu poprawna stylistyka nadwozia, funkcjonalne wnętrze i... no właśnie. Ten egzemplarz jest bardzo dobrze zamaskowanym ścigaczem w wersji Variant. Kierowca tego pojazdu ma prawdziwego asa w rękawie. A nawet dwa! Po pierwsze, moc auta została znacznie zwiększona, po drugie, już seryjnie zostało wyposażone w napęd na dwie osie, co daje mu…

Tuning Scirocco 1 po amerykańsku widok z przodu

Czym jeździ właściciel marki Rotiform?

Ciekawie zmodyfikowane samochody można spotkać w każdym zakątku globu. Dobrym przykładem jest Scirocco z Kalifornii, które według właściciela wygląda jak milion dolarów. Skąd pomysł na tak barwne porównanie? Trzeba przyznać, że zmodyfikowany Volkswagen wygląda bardziej efektownie i zapewne przyciąga więcej zaciekawionych spojrzeń od niejednego supersamochodu za miliony dolarów. Droga nie na skróty Jason Whipple nie poszedł przy tym na…