Subiektywnie o Volvo XC40 Recharge - Trends Magazines

Subiektywnie o Volvo XC40 Recharge

Volvo XC40

Wyobraź sobie taką sytuację. Otwierasz oczy i budzisz się w nieznanym miejscu. Przed Tobą stoi nienagannie ubrany dżentelmen. Wręcza Ci kluczyki do samochodu mówiąc, że za chwilę będziesz miał okazję przejechać się jednym z najszybszych modeli w historii marki. Padają nawet konkretne cyferki – 408 KM i 660 Nm, 4.9 s do 100 km/h. Uśmiechasz się. Zabierasz kluczyki i wychodzisz na zewnątrz…

Szukasz wzrokiem jakiegoś sportowego samochodu. Dookoła same Volvo. Zaczynasz się szczypać, aby się obudzić. Niestety, to nic nie daje. Naciskasz na pilocie przycisk od centralnego zamka i w Twoją stronę światłami awaryjnymi miga Volvo XC40. Jedno z najszybszych aut w historii marki? Szczypiesz się po raz kolejny, aby się obudzić… po raz kolejny nic się nie dzieje. Wsiadasz za kierownicę i…

Z czym kojarzy się Wam Volvo? Z jaką stereotypową teorią? Audi jeżdżą buraki, BMW dresiarze, Mercedesem leśne dziadki, a Volvo? No właśnie. Odnoszę wrażenie, że to marka premium, którejś jakimś cudem udało się zbudować wokół siebie neutralną i bezpieczną otoczkę. O kierowcach Volvo nie krążą legendy. O kierowcach Alfy czy BMW? No właśnie… Wróćmy jednak do prezentowanego modelu.

Volvo XC40 Recharge

XC40 to najmniejszy model z gamy XC. To taki modny crossover, którym nie pogardzi żadna modna kobieta. Ładny, schludny, lanserski, ale nie wulgarny. Fajny. Nawet w takim kolorze jak ten ze zdjęć (nie mam pojęcia jaki to kolor, może Wy wiecie?). Wnętrze? Także schludne, ładne, miłe w dotyku i miłe dla oka. Volvo umie we wnętrza. Co więc takiego niesamowitego jest w tym aucie ze zdjęć?

Nadal się nie obudziłeś. Pamiętasz? Pomimo wielokrotnego szczypania, które nic nie daje, zapinasz pasy i korzystasz z tego, że jakiś nieznajomy gość dał Ci kluczyki do XC40. Ruszasz powoli, wyjeżdżasz na ulicę, pokonujesz pierwsze 6 km. Jest… normalnie. Wjeżdżasz na obwodnicę. Kończy Ci się pas. Dociskasz mocniej gaz i… nagle brakuje Ci słów!

Volvo XC40 Recharge

Opisywany samochód to największy „sleeper” jakiego można aktualnie kupić. Auto, którym Twoja przyszła żona będzie odwoziła Twoje przyszłe dzieci do szkoły, w głębi duszy skrywa prawdziwego demona. To taki motoryzacyjny Paulo Sousa. Ułożony i grzeczny na pierwszy rzut oka, ale z niecnym planem z tyłu głowy.

Auto rwie do przodu jak oszalałe. Dwa silniki elektryczne (po jednym przy każdej osi) oferujące łączną moc 408 KM oraz maksymalny moment na poziomie 660 Nm ZAWSZE są gotowe do akcji. Wciskanie gazu oraz mocne przyspieszanie są uzależniające w tym samochodzie. Mina kierowców innych aut z Porsche oraz BMW M na czele, którzy nie są stanie dotrzymać Wam kroku jest bezcenna. Elektryczne XC40 nie przyspiesza. Ono sunie! Wbrew ogólnej naturze. Wbrew stereotypom. Wręcz wbrew logice.

Niestety elektryczne XC40 cierpi na tą samą przypadłość, na jaką cierpią wszystkie elektryki. Zasięg. Według WLTP pokonasz ponad 400 km na jednym ładowaniu. Ilekroć widzę skrót WLTP, zastanawiam się czy ludzie, którzy tworzą tę organizację mają w ogóle prawo jazdy. Realnie 300 km jest osiągalne. Ok, 400 pewnie też zrobisz jak będziesz jechał z górki albo w ogóle wrzucisz XC40 na lawetę. Nie twierdzę, że elektryki to zło. Jednak póki co wymagają od nas wielu wyrzeczeń.

Szczypiesz się po raz kolejny i nadal się nie budzisz. Nadal siedzisz za kierownicą SUV-a Volvo. Jednak auto, w którym się znajdujesz daje dziwne sygnały dźwiękowe niczym cofająca koparka. Po chwili orientujesz się, że to budzik, a obraz zza kierownicy szwedzkiego samochodu zaczyna się zmieniać w szczoteczkę do zębów oraz otwarty sedes. Już nie śnisz. Wtorek wjeżdża brutalnie. Wsiadasz za kierownicę swojego Porsche Caymana i jedziesz do pracy. Po drodze kilka razy wciskasz gaz do dechy. Dobrze znasz to auto. Ale przyspieszenia jakie jest w stanie generować elektryczne XC40 sprawiają, że zastanawiasz się czy Cayman się nie zepsuł…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne

BMW M5 E34 Touring z silnikiem McLarena F1 istnieje?

To auto nigdy nie było widziane oficjalnie, ale pojawiły się mrzonki, że kultowe M5 E34 Touring z silnikiem od McLarena F1 może znajdować się w tajnych garażach BMW. Kiedy Gordon Murray zabierał się za tworzenie McLarena F1 w latach 90., potrzebował mocnego, niezawodnego silnika. Stworzenie takiego od podstaw kosztuje majątek, dlatego Murray postanowił zgłosić się…

Używany VW Tiguan II (2016-2023) – sprawdzony i przyzwoity

Udane rozwinięcie modelu cenionego za praktyczność, komfort, wyposażenie czy rozsądne koszty serwisowania. Wszystko to ułatwia zaakceptowanie wysokich cen ofertowych Tiguana drugiej generacji. Sprawdzamy, co warty jest używany VW Tiguan II. Boom na SUV-y trwa w najlepsze. Kierowcy chcą siedzieć wyżej, więcej widzieć i mieć bardziej pakowne auto, nierzadko z napędem na cztery koła. Druga generacja…