Exlantix to kolejna chińska marka, która zamierza podbić polski rynek. Jednak w przeciwieństwie do innych produktów z Państwa Środka, Exlantix nie chce być postrzegany tylko przez pryzmat niskiej ceny. Exlantix celuje w segment premium. Odważnie…
Odważnym posunięciem było także zorganizowanie jazd testowych na dobrze znanym i lubianym torze Silesia Ring, na którym świetnie czują się sportowe auta. Tymczasem Exlantix oferuje u nas dwa elektryczne modele – ES, który jest sedanem oraz ET bądący dużym SUV-em. Przyznacie, że to mało torowe modele. Chociaż…
Układ napędowy
Jak już wspomniałem, oba samochody są elektrykami. Mocnymi elektrykami. Dwa silniki elektryczne zapewniają moc 480 KM oraz 663 Nm. Takie cyferki przekładają się na 4,2 sekundy niezbędne do osiągnięcia 100 km/h w modelu ES. ET ze względu na większą masę, gabaryty oraz na gorszy współczynnik oporu powietrza jest wolniejszy. Jednak 4,8 sekundy od 0 do 100 km/h wstydu także nie przynoszą.
Jak oba auta sprawdzały się na torze? ES robił przeciąg przyspieszeniem oraz zaskakująco nieźle radził sobie w slalomie. ET prób szybkościowych unikał, ale swoją moc pokazywał w terenie. Dzięki pneumatycznemu zawieszeniu (oba modele mają pneumatykę) prześwit tego SUV-a może przekroczyć 20 cm! Efekt? Maksymalna głębokość brodzenia wynosząca imponujące 70 cm!
W przypadku aut elektrycznych, ważną informacją jest zasięg możliwy do pokonania na jednym ładowaniu. Oba modele mają pojemne akumulatory, które są w stanie zmagazynować 100 kWh energii. W ES powinno to wystarczyć na pokonanie ponad 600, a w ET ponad 500 km na jednym ładowaniu. Jak będzie w praktyce? Na rzetelną ocenę przyjdzie czas, w momencie dłuższego testu w realnych drogowych warunkach. Dodam, że oba modele maja 800V infrastrukturę oraz mogą być ładowane z maksymalną mocą dochodzącą do 290 kW.
Stylistyka
Biorąc pod lupę stylistykę zewnętrzną śmiało można powiedzieć, że rewolucji tutaj nie uświadczymy. ES jest smukły, miły dla oka, z tyłu przypomina nawet Porsche Taycana, ale na pewno nie jest produktem, który wznosi na nowy, nieznany poziom design aut elektrycznych. Z ET mam podobne odczucia. Samochód może się podobać, ma dość kanciastą sylwetkę i w przeciwieństwie do ES nie przypomina z tyłu Porsche Taycana.
Swego rodzaju problem mam z wnętrzem. Jakość wykonania jest topowa. Skóra nappa robi przysłowiową robotę. Ale jeden duży, centralny ekran od systemu multimedialnego oraz drugi mniejszy ulokowany za kierownicą to schemat, dobrze znany z innych samochodów. Mało w tym charakteru, mało wyjątkowości. Minimalizm w czystej formie.
Ceny
Na sam koniec zostawiłem ceny. Jak już wspomniałem… na początku Exlantix celuje w segment premium. Czy premium są także ceny? Model ES kosztuje 329 900 zł, ale w tej kwocie dostajemy absolutnie kompletne wyposażenie. ET także jest kompletnie wyposażony, ale także nieco droższy – 349 900 zł. Czy Exlantix osiągnie w naszym kraju sukces? Jak mawiał pewien muzyk – czas pokaże, czas pokaże…
Exlantix ET
Napęd silnik elektryczny
Maks. moc 480 KM
Maks. mom. Obr. 663 Nm
Skrzynia biegów brak
Napęd 4×4
Długość/ szerokość/ wysokość mm 4980 / 1975 / 1698
Rozstaw osi mm 3000
Poj. bagażnika l 546 – 1835 + frunk 60
Pojemność akumulatorów 100 kWh
Masa własna kg 2450 kg
0–100 km/h 4,8 s
V-maks. 200 km/h
Maks. zasięg (WLTP) 556 km
Cena bazowa/ testowanego modelu 349 900 / 349 900 zł





